AdWords można wykorzystać do promocji dowolnego towaru bądź usługi. Ot, zwykły marketing w wyszukiwarkach, z którym mamy do czynienia na co dzień. Jednak można ten google'owski system wykorzystać także i w innym celu niż tylko do prowadzenia kampanii sprzedażowych. Na przykład do, hm.., złożenia reklamacji, a właściwie ogłoszenia całemu światu, że „taki a taki przedsiębiorca” nie jest, delikatnie mówiąc, zbyt solidny.
Poszło o basen. A dokładnie rzecz ujmując o to, że wykonawca wykopał dziurę w ogródku zleceniodawcy, po czym zażądał podwyżki. Jak się zdaje, ów się nie zgodził, więc firma Hortar zwinęła żagle i pozostawiła rzecz, hm..., rozkopaną.
Właściciel posesji jednak się nie poddał. Stworzy stronę www.uwaganahortar.republika.pl, na której zamieścił kilkanaście zdjęć „usługi w postaci wykopanej dziury w ogródku” zafundowanej mu przez firmę Hortar oraz krótki opis całej sprawy.
Dodatkowo
przeprowadził/-a małą kampanię reklamacyjno-ostrzeżeniwą w
AdWords. Przy wynikach wyszukiwania na frazę „Hortar” możemy
zobaczyć następujący link sponsorowany:

Nieco to przypomina sprawę Kominka i jego niezbyt pochlebnego wpisu o budyniu Dr Oetkera, który w lapidarnych ( z braku lepszego określenia) słowach recenzuje jeden z flagowych produktów koncernu. Notka wyświetla się w wynikach wyszukiwania Google'a na frazę „Dr Oetker” tuż pod stroną tej firmy. I nie przysparza koncernowi chwały...
Wracając do firmy Hortar i niezadowolonego z jej usług klienta, nie wiemy jak ta sprawa się skończy, ale jedno jest pewne – dzięki internetowi i, w tym przypadku, systemowi AdWords nie będzie już można zupełnie bezkarnie nabijać konsumentów, czyli nas, w butelkę.
Paweł Bąk




